+ Frends +

Łiloł - Bo ona jest tego warta!

Szuszana - zwana Mocnym Sznurkiem!

Nelia - Twórczyni ACB!


+ Kontakt mi +

Aj em GG: 3911636
J-mejl
+ Czachy, które zabrał czas +

2005
wrzesień (1)
październik (3)
listopad (1)

2006
luty (2)
marzec (1)
kwiecień (1)
maj (3)
czerwiec (5)
lipiec (6)
sierpien (5)
wrzesień (5)
październik (2)
grudzień (2)

2007
styczeń (5)
luty (3)
marzec (6)
kwiecień (5)
maj (8)
czerwiec (5)
lipiec (2)
sierpien (1)
wrzesień (1)
październik (1)
grudzień (1)

2008
kwiecień (1)
czerwiec (1)




+ Lajołt +

EWRYTING BAJ MI IWEN PIKCZUR ! Hendsy przy sobie !
sculs


+ My mistake called "Julce..." +
+ Made poniedziałek, 28 maja 2007 +
+ At 20:41:07 +

Pięć dni po dokładnie czwartej rocznicy śmierci, to właśnie jej chce zapalić waniliową świeczkę.


Dziewczynie, której nie poznałam za życia.
Dziewczynie, której grobu pewnie nigdy nie odwiedzę.
Dziewczynie, która mimo ciężkiej i bolesnej choroby cieszyła się każda sekundą życia. Choćby nawet była to sekunda niewysłowionego bólu.
Dziewczynie tak cudownie spokojnej nawet w obliczu końca.

To dla Ciebie , Julko, ta chwila zadumy i skupienia w zupełnej ciszy.
Stałąś mi się bliska i nauczyłaś żyć tak, by niczego nie żałować. Tak jakby każdy dzień mógł być tym ostatnim.
Nauczyłaś mnie kochać swój "mały świat" takim, jaki jest, choć ja czasem o tym zapominam.
I co najważniejsze.
Nie odeszłaś.
Odżywasz za każdym razem, gdy czytam Twój pamiętnik, żyjesz w każdej jego cząstce. Przeżywam u Twojego boku raz jeszcze wszystkie dni cierpień i radości. W każdej literze, którą napisałas w ostatnim roku swojego życia.


"Testament... wszystkie marzenia - to wszystko, co miałam... oddaj je tym, którzy je kochali... mówisz, że nie masz komu? nie przepraszaj... spal..."


komentarze [0]+ My mistake called "If that ain't a ideal living death, that what the hell it is ?!" +
+ Made środa, 23 maja 2007 +
+ At 20:29:57 +

Tfurczego humoru ciąg dalszy.

Tym razem na pierwszy ogień poszła panna Lynn i jej sadystyczne podejście do otaczającego ją świata.
Od dobrych kilku tygodni próbuję ją rozflasczyć, rzucić na pożarcie zombie tudziez innym jeszcze bardziej groteskowym istotom, a jednak ta mała wredna cholera nie daje się wykończyć.

No, po prostu NIE DAJE.

Zdecydowanie nie napisze ostatniego rozdziału tak szybko jakbym tego chciała...

"Vampires will never hurt you..."


komentarze [0]+ My mistake called "Mr. James Farr, I absolutley love you!" +
+ Made poniedziałek, 21 maja 2007 +
+ At 22:45:42 +

Wzorem panny K. przystępuję do zmagań z komiksem.
Znacznie intensywniejszych i miejmy nadzieję owocnych.

W ramach zmotywowania się do działania zawiesiłam nad łóżkiem bio Cynicznego i Wiary, oraz znacznie częściej odwiedzam doktora J.T i miłość mojego życia.
Znaczy, pana Jamesa Farr'a.

Tak. Teraz ruszam z grafikami na poważnie.
Długo do tego dojrzewałam, prawda?

Cynic dalej morduje mnie wzrokiem za ten charakterek Rudej.
Toć to nie moja wina.
Samo się zrobiło.

Takie moje małe Lynnowato-Lilkowato-Bastowato-Josieowate alterego.


komentarze [0]+ My mistake called "He's well dressed, she's funny..." +
+ Made sobota, 19 maja 2007 +
+ At 14:42:37 +

Wywijam tabletowym piórkiem, uporczywie wpatrując się w niewyraźny szkic widniejący na nieco pogniecionej i postrzępionej kartce.

-Jaka ty byś chciała być, co, Faith?-opieram głowę na dłoni wypełniając czernią naćwiekowaną obrożę rudego wilczka.

"Girls don't like boys, girls like cars and money"

-Hm... Dobre, dobre...-uśmiecham się szatańsko obrysowując wielkie, zielone oko Faith kolejną kruczoczarną kreską.

Cynic przyglądający się temu wszystkiemu z odrębnego appletu obdarza mnie morderczym spojrzeniem.

-Got what you deserved, bastard! -mruczę do siebie z zadowoleniem zamykając Cynicowe okienko, tym samym zadając kres jego agresywnym protestom.

Och, don't tell me that guys don't like punk girls ;)?

A dziś na tapecie Good Charlotte- Boys and Girls


komentarze [0]+ My mistake called "I 'wanna rock and nothing's gonna make me stop!" +
+ Made niedziela, 13 maja 2007 +
+ At 22:50:46 +

Księżniczka Xombie powróciła do domu.
Z lekko rozhisteryzowanym Piekielnym Stróżem, który w rekordowym czasie zmył się z przedpokoju do mego lokum, pod łóżko.
Głośno skomląc.

Czyżby jakaś trauma?

Zeszyt od religii łypie na mnie mało życzliwie, podobnie zresztą jak ten od chemii.

Olewam. Idę zrobić sobie duuuużą kawę.


komentarze [3]+ My mistake called "" +
+ Made piątek, 11 maja 2007 +
+ At 20:18:01 +

W dramatycznym odruchu ratowania sie od śmierci pośród artystycznego nieładu i szkiców zombie miotających się nachalnie po mojej głowie zaczęłam analizować nieprzeciętny bajzel dotykający nie tylko mojego pokoju, ale także mego odrobinę pokręconego postrzegania świata.

Zwyczajnie zdałam sobie sprawę z moich wrodzonych zachowań.
Zachowań typowych dla naszej elity narodu, to jest studentów.
Lekcje ostatnimi czasy w większości traktuje jak nieobowiązkowe wykłady, na których można drzemać i dumać nad sensem własnej egzystencji.
Bajzel w pokoju bardziej wskazuje na zamieszkiwanie go przez męskie stado wychowanków polibudy, niż spokojnej, odrobinę punk rockowej dziewczyny.

Kawę też zaczynam robić w gość specyficzny sposób odrobinę zbliżony do patentu Dana Humprey'a, nie mniej jednak nie doszłam jeszcze do etapu, w którym swą ukochaną Neskę zalewałbym ciepłą woda z kranu.
Ale to zapewne kwestia kilku następnych tygodni.

Proszę, uratujcie mnie, zanim będzie za późno.


komentarze [3]+ My mistake called "What are you stearing at?!" +
+ Made wtorek, 8 maja 2007 +
+ At 20:07:52 +

Och, jak ja nienawidzę ludzi, Necro...
Mózgi, mózgi, mózgi... Mniam...
Pfff... Zapomnij! Świat to tylko ściśnięta na niewielkiej powierzchni banda zwierząt. No nie śliń się tak!
Grooar...
Na Ozyrysa! Zeżarłeś już dzisiaj listonosza i jakąś staruszkę w parku! Mało Ci?
Tak trochę... Ta babcia to stare mięso było...
No a Ty to niby się nie rozkładasz, kupo fermentującego mięsa?
Czepiasz się...

No co? Z mym zombie rozmawiam... Czasem...



komentarze [0]+ My mistake called "Moje małe królestwo nieumarłych..." +
+ Made piątek, 4 maja 2007 +
+ At 22:56:04 +

Na mojej małej wyimaginowanej pustyni, na której zawsze panuje świt żywych trupów.
Ludzie mile widziani.W formie kolacji, naturalnie.
Pustynia Przeznaczenia przepełniona odorem rozkładających się nadziei, brutalnie mordowanych przez żywe trupy.
Moje absolutnie ukochane, bezwzględne maszyny do zabijania, ociekające ludzką krwią.
Piękne i harmonijne, a jednocześnie odrażające uosobienia jedynego słusznego pierwotnego instynktu.
Wolne od zbędnych uczuć i zachowań, zaspakajające tylko podświadomą chęć mordu, jednakowoż posiadające coś na kształt złożonej osobowości.

Zombie pięknym, poetyckim zestawieniem przeciwieństw?
Tak. I to rewelacyjnym.




komentarze [1]